Poniżej zapis rozmowy, jaką z Łukaszem Gołębiewskim przeprowadził Tomasz Rozwadowski, dziennikarz "Dziennika Bałtyckiego".
Gustuje w małych, chudych kobietach fatalnych z niedużym biustemZ pisarzem Łukaszem Gołębiewskim rozmawia Tomasz Rozwadowski
- Jesteś weteranem kultury punkowej. Dlaczego zdecydowałeś się napisać powieść punkową po tak wielu latach?
- Kultura punkrockowa się zmieniła, ale wciąż żyje. Zmieniła się dlatego, że świat się nieustannie zmienia. Świat się komercjalizuje i zespoły punkowe wciąż powstają, choć są coraz bardziej profesjonalne. W swojej powieści nie chciałem się odnosić do punkowej legendy lat 70. i 80. Chciałem napisać powieść o miłości, której narratorem jest trochę kabotyn, trochę pozer niezdolny do zbudowania trwałego związku. Kultura punk jest dodatkiem i tłem dla całości.- Czy ów narrator jest mocno podobny do autora? - Oczywiście, pisząc tę książkę korzystałem z własnego życia i doświadczeń, ale nie można jej czytać jako pamiętnika. Natomiast miejsca, które opisuję, są konkretne, istnieją, podobnie jest z muzyką. Książka zaczyna się od koncertu Deutera na początku nowego tysiąclecia w klubie CDQ w Warszawie. Bohater posiada także moje cechy fizyczne i gustuje w podobnych dziewczynach. Są to małe, chude kobiety fatalne z niedużym biustem.- Kłania się „Lolita” Vladimira Nabokova. - To jest jedna z moich ulubionych książek. Mniej bym szukał powiązań z innym polskimi powieściami o kulturze punk.- Jesteś szefem firmy analizującej rynek książki. Do jakiego stopnia twoja zawodowa wiedza wpłynęła na „Xennę”?- Jest tam wiele rzeczy, które podobają się czytelnikom, na przykład seks. Nie unikam tego tematu. Jednak napisałem w jakimś sensie książkę niszową, nie każdy czytelnik interesuje się klimatami punkowymi. Nowy jest także sposób promocji i sprzedaży tej powieści – można ją kupić nie tylko w księgarniach, ale także na koncertach. I tam bardzo chętnie jest kupowana. Zresztą pomysł takiej sprzedaży nie wyszedł ode mnie, zaproponowali mi to ludzie młodsi o pokolenie. Idea się sprawdza.
Nie widzę w tym nic trudnego do zrozumienia, ale nawet jeśli byłoby takowym, można wywnioskować to po tym, jakie faktycznie kobiety są wybierane przez autora. A co do poziomu intelektualnego, cóż... może to również wiek wpływa na umiejętność rozumienia...?
Niedziela, 15 Lipca, 2007
z. 4381062 a ja chyba rozumiem