Kilka refleksji po przeczytaniu „Śmierci książki” Łukasza Gołębiewskiego W trakcie trwania 53. Międzynarodowych Targów Książki w Warszawie w maju br. odbyła się premiera książki Łukasza Gołębiewskiego zatytułowanej Śmierć książki : no future book. Autor jest dziennikarzem Rzeczpospolitej, specjalizuje się w analizowaniu rynku książki. Najnowsza jego praca, nie jest jednak spokojną analizą zjawisk, chociaż jest w niej przytoczone wiele danych statystycznych. Najnowsza książka Łukasza Gołębiewskiego jest tekstem prowokującym do dyskusji. Sam tytuł przyciągnie wzrok każdego, kto czyta teksty w jakiejkolwiek formie, a krótkie eseje o tym co się już wydarzyło i jak te zachodzące zmiany mogą wpłynąć na rynek wydawniczy, księgarski, edukację, biblioteki, czytelnictwo, ogólnie całą kulturę, nie pozostawiają złudzeń, że jesteśmy świadkami absolutnie rewolucyjnych zmian, które przez ostatnie kilkanaście lat na naszych oczach zmieniły „czytelnika liter” stworzonego przez Gutenberga, w „człowieka cyfr” – e-człowieka, który potrafi odczytywać informacje utrwalone w zapisie binarnym. Wg Gołębiewskiego, ten nowy człowiek cyfr odbiera wszystkie najnowsze zjawiska w postaci e-. E-kultura, e-język, e-learning, e-praca, e-biblioteka. Na styku świata realnego, w jakim żyliśmy do tej pory, narodziła się nowa kultura, która jest implikowana przez nowoczesne media. Powstaje pokolenie ludzi, wychowane przed ekranem komputera, z nieodłącznym telefonem komórkowym w ręce, wychodzące na wirtualne randki na czacie, porozumiewające się bez ustalonych przez językoznawców zasad gramatyki i ortografii. Pokolenie, które do wzajemnych relacji nie potrzebuje słów, bo słowa zamieniło na emotikonki i tak naprawdę nie do końca wiadomo, czy ktoś jest prawdziwy, czy w realnym świecie istnieje naprawdę, czy stworzył się na potrzeby kontaktu z życiem na planecie Ziemia, bo często znamy tylko jego nicki, zbudowane z cyfr, pseudonimy, graficzne symbole z komputerowej klawiatury. Taki nowoczesny człowiek, także wiedzę zdobywa nowocześniej, inaczej. Potrafi znaleźć odpowiedź na każde pytanie, pod warunkiem, że posiądzie umiejętność korzystania z wyszukiwarek, otwierania linków, które przez umiejętne wykorzystanie hyperlinków, pozwalają na żeglowanie po wszystkich zasobach, nie tylko krajowych, ale i tych z końca świata i tych napisanych w różnych językach. Młody człowiek jest całkowicie opanowany nowoczesnością, zapomina o starej, wysłużonej formie przekazu, jaką jest książka, i wybiera komputer, e-czytnik, który w elektronicznej sposób generuje tekst. Oczywiście w tym nowoczesnym świecie nie ma miejsca na tak anachroniczny twór jak biblioteka, a bibliotekarz, księgarz, drukarz stają się obiektami muzealnymi. Słowa takie jak: fiszka, karta katalogowa, rewers na zamówienie z magazynu, brzmią jak czarodziejskie zaklęcia, które trudno wymówić. Taką rzeczywistość i bliską przyszłość przedstawia nam autor książki. Praca Łukasza Gołębiewskiego jest bardzo ważnym głosem w dyskusji, jaka od dłuższego czasu toczy się nad przyszłością książki. Mimo mocnych i odważnych słów autora, jak: zagłada, zmierzch, czy nawet koniec obecności biblioteki, należy jednak bardziej optymistycznie patrzeć w przyszłość i nie wierzyć do końca w nieograniczone możliwości Internetu i ograniczenie ludzkiego rozumu. Wszechobecna digitalizacja jest jedynie tylko nowym narzędziem i tak jak nie przestaliśmy chodzić do kina po upowszechnieniu wideo, spotykać się w celach towarzyskich mimo łatwego dostępu do komórek i wideokonferencji z końca świata, tak samo rozsądnie postąpimy z książką. W 2007 r. odbywała się w Międzyzdrojach w dniach od 20 do 22 września, konferencja naukowa Książka i jej czytelnik – dokąd zmierzamy, zorganizowana przez Bibliotekę Główną Uniwersytetu Szczecińskiego. Materiały z tej konferencji mają być opublikowane w sierpniu br. Wiele prezentowanych referatów (pomimo, że uczestnicy nie umawiali się ze sobą na prowadzenie takich badań w macierzystych ośrodkach akademickich) dotyczyło badania preferencji wyboru między książką a wersją elektroniczną publikacji, wśród współczesnych naukowców i studentów. Na szczęście, żadne badanie nie potwierdziło zwycięstwa laptopa nad wersją papierową. Zanim książka Łukasza Gołębiewskiego trafi na biblioteczną półkę, zachęcam do przeczytania kilku jej rozdziałów dostępnych w wersji elektronicznej. |