We wrześniowym numerze "Magazynu Literackiego KSIĄŻKI" ukazała się recenzja z "E-książka | book. Szerokopasmowa kultura".
Rok temu, na Targach Książki w Krakowie, w rozmowie z dziennikarką Łukasz Gołębiewski powiedział, że dla niego prawdziwym przełomem w masowej dystrybucji kultury drogą elektroniczną będzie pojawienie się czytników plików multimedialnych (podobnych do tych, na których dziś możemy czytać e-książki) za złotówkę. „Pomylił się! Zapewne chodziło mu o książki za złotówkę”, pomyślałem, rozumując w ten sposób, że czegoś, co można kupić tak tanio nikomu nie będzie się chciało nielegalnie kopiować i udostępniać. Autor eseju sprytnie zatytułowanego „E-book | książka” poszedł jednak dalej w przewidywaniach, bacznie obserwując rzeczywistość. „Pięknie, ale dlaczego skomplikowany technologicznie czytnik miałby kosztować złotówkę? A dlaczego nie?, odpowiem. Skoro można za złotówkę dawać znacznie bardziej skomplikowanego laptopa jako dodatek do usług telefonii komórkowej… Jeśli można za złotówkę dawać bilet na samolot do Londynu… To dlaczego nie dawać Kindle, czy jak to tam zwał w przyszłości?”, pyta, za przykład biorąc urządzenie intensywnie promowane przez księgarnię Amazon. Przy tak skonstruowanym modelu biznesowym dystrybutorzy i właściciele praw autorskich zarabialiby na opłatach wnoszonych przez konsumentów często w postaci abonamentu, w ramach którego w ciągu, dajmy na to, miesiąca można by było pobrać z sieci określoną ilość megabajtów filmów, muzyki lub… no, właśnie – książek. Idei i „technologii” zarabiania na kulturze cyfrowej poświęcona jest właśnie najnowsza książka Gołębiewskiego. Co ważne – nie zachłystującego się on „nowym wspaniałym światem”, w narodzinach którego najwyraźniej chce mieć udział. Pisze bowiem o zagrożeniach związanych z „nowym”, m.in. na gruncie praw autorskich („aby kultura mogła szerokopasmowo płynąć do odbiorcy, potrzebna jest zgoda właściciela praw – autora, tłumacza, wydawcy, redaktora”). Na niektóre z obaw ma gotowe odpowiedzi. Niekiedy frapujące. Wreszcie – z przyjemnością czyta się wywody pomieszczone w tej cienkiej książce. Ich autor nie boi się bowiem sięgać po kolokwializmy i ze zręcznością potrafi zadawać proste z pozoru, ale ważkie pytania.