Kolejna przetłumaczona na polski książka biologa z Cambridge, błyskotliwa i niepokojąca. Po analizie nałogów, następnie snu, Paul Martin wziął się za te obszary ludzkiego mózgu, które wywołują pogorszenie się stanu zdrowia. Nie koniecznie chodzi o hipochondrię czy o choroby psychosomatyczne, reakcje zachodzące w naszym organizmie pod wpływem stresu, depresji, napięcia nerwowego, lęku itd., nie są jeszcze dostatecznie dobrze zbadane, a naukowcom brakuje pewności czy rzeczywiście mózg może bezpośrednio wpłynąć na stan zdrowia, czy w ekstremalnej sytuacji nawet przyczynić się do śmierci. Paul Martin twierdzi, że tak właśnie jest, jak zwykle jest bardzo przekonywujący i na poparcie swoich tez ma wiele argumentów, nie tylko z pism naukowych, bo nie brakuje i odniesień do literatury pięknej. Książka erudycyjna, wciągająca, ale przygnębiająca, bo pozostaje po lekturze poczucie niepewności czy nawet beznadziei, bo przecież nie umiemy stymulować uczuć. „Ludzie przekonani o swym kiepskich zdrowiu żyją statystycznie krócej niż inni” – pisze dr Martin. Ja już w połowie książki poczułem się tak źle, że pobiegłem do przychodni zrobić sobie badania. Trochę poprawiły mi humor, ale niepokój pozostał… |