Wczoraj zmarły dwie bardzo bliskie mi osoby. Moja babcia, Hanna Morawiecka, w ostatnich latach ciężko chorowała, była już pogodzona ze śmiercią, przynajmniej takie mieliśmy wrażenie. Odeszła w ciszy, w gronie najbliższych, dożyła późnych lat, a jednak pozostaje w sercach smutek i żal. Straszna jakaś pustka w domu, ten biedny babci pies, przerażony, milczący, skulony, chyba zrozumiał, że babcię wynieśli, że nigdy jej już nie będzie. Każdego to czeka, a jednak śmierć jest przerażająca, zabiera bezpowrotnie, pozostają przedmioty, czasem zwierzę, czasem bliscy ludzie, ale z czasem pamięć się zaciera. Zabiera się na zawsze marzenia, pragnienia, tęsknoty, wspomnienia, pasje itd. Babcia była mi szczególnie bliska. Nauczyła mnie kochać sztukę, szczególnie teatr i rosyjską literaturę, do jej ulubionych pisarzy należeli: Turgieniew, Gogol, Gonczarow, Erenburg, Majakowski, ale i Dostojewski, Lew Tołstoj, Bułhakow, zaczytywała się Canettim i Kawką, lubiła sztuki Strindberga, humor Mrożka, surowość Tadeusza Różewicza. Kochała film, z którym związała swoje życie. Była wybitnym kostiumografem. Ma w swoim dorobku ponad pięćdziesiąt filmów fabularnych i liczne seriale, projektowała kostiumy m.in.,. do filmów: „Skąpani w ogniu”, „Barwy walki”, „Zielone lata”, „Tragarz puchu”, „Skrzypce Rotszylda”, „Obywatel Piszczyk” oraz licznych bardzo popularnych seriali, m.in.: „Banda Rudego Pająka”, „Siedem życzeń”, „Sherlock Holmes i Doktor Watson”, „Doktor Murek”, „Przyjaciele”, „Zielona miłość”, „07 zgłoś się”, „Szaleństwo Majki Skowron” (spędzałem z babcią lato na planie tego filmu), „Stawiam na Tolka Banana”, „Kolumbowie”, „Do przerwy 0:1”, wreszcie arcydzieło „Wojna domowa”. Pracowała dla kinematografii polskiej przez blisko 40 lat. Była niesłychanie towarzyska, ciekawa świata, ludzi, wydarzeń. Wybuch wojny w 1939 roku przerwał jej edukację, uczyła się na tajnych kompletach, powstanie przeżyła w Warszawie razem z matką i trzema siostrami oraz rodziną Żydów, których ukrywali z narażeniem życia. W Yad Vashem jest tablica upamiętniająca je (babcia z domu była Kwiecińska), z dumą do śmierci trzymała nad łóżkiem dyplom przyznający jest tytuł Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata, ważniejszy dla niej niż odznaczenia państwowe czy resortowe. Pozostawiła córkę (na zdjęciu mama i babcia, wigilia 2005), dwoje wnuków i prawnuka oraz wielki krąg przyjaciół.
Z przerażeniem dowiedziałem się, że wczoraj zmarła moja serdeczna przyjaciółka, osoba niezwykłej dobroci, radości z życia, otwarta, chętnie niosąca pomoc. Anna Kanior 7 lutego skończyłaby 32 lata, dopiero co w knajpce w Krakowie oglądaliśmy zdjęcia z jej ślubu, ona i Piotr byli tacy szczęśliwi. Była jedyną ukochaną córką, przyjaźniłem się także z Ani Rodzicami, pomagałem jej pisać pracę magisterską o rynku książki, która obroniła na studiach MBA. Przez lata byliśmy ze sobą bardzo blisko, dziesiątki przegadanych wieczorów w Krakowie, Tarnowie czy Warszawie, beztroskie oglądanie meczy czy gry w lotki, kolejne papierosy, kolejne kieliszki wina a wydawało się, że jesteśmy niezniszczalni, że świat dopiero się otwiera, dopiero zapowiada przygody, wzruszenia, macierzyństwo. Miała tyle planów, tyle entuzjazmu. Los jest szczególnie okrutny gdy zabiera ludzi młodych, gdy odwraca kolejność i pozostawia w smutku nie tylko dzieci, współmałżonka, ale przecież także rodziców. Aniu, będzie mi Ciebie strasznie brakowało.
Ja rowniez znałam Anie. Jeszcze pare miesiecy temu rozmawialiśmy przez telefon i umawialysmy sie na kawe. Dowiedziałam sie dzis, strasznie mi przykro. Nie wiem co sie stało :(
Środa, 11 Stycznia, 2012
Katarzyna nie rozumiem...
Znałam Anię z podstawówki, była naszą klasową przewodniczącą. Rozeszły się nasze drogi, ale gdy przypadkiem spotkałam ją raz na tarnowskim rynku, po wielu latach niewidzenia się - nie udawała, że mnie nie zna, że nie pamięta... I to było tak miłe i szczere "cześć...co tam u Ciebie..."że zostanie mi to w sercu na zawsze...Mam ogromny szacunek do ludzi, którzy widzą człowieka tak po prostu jako człowieka...
Nie rozumiem...po prostu nie rozumiem...żadne tłumaczenia nie są dla mnie racjonalne...z grona moich znajomych rówieśników odeszło już kilka osób... mając 19, 20, 21 lat...teraz znowu Ania..., która zdążyła zostawić cząstkę siebie na ziemi - bo dzieci to nasze życie wieczne, nasza nieśmiertelność... ale nadal nie rozumiem... jak można odebrać dziecku matkę....[*]
Droga Haniu dzisiaj byl Twoj pogrzeb...
Bylas wielka osobowoscia..od ktorej czerpalam madrosci
dziekuje Ci za usmiech i wszystko co mi ofiarowalas
Zegnaj kochana Haniu
kondolencje skladam Tobie Wandziu i calej Twojej rodzinie
Mariolka Maks Hhubert
Droga Haniu dzisiaj jest twoj pogrzeb..
Bylas wielka osobowoscia,bedzie mi brak Twojego glosu,usmiechu i madrosci .
Haniu dziekuje Ci za wszystko ....
Skladam rowniez Tobie Wandziu kondolencje i calej rodzinie.
zegnaj Haniu
Gdy odchodzą dziadkowie cierpimy, ale pozostaje z nami ich życiowa mądrość i pobłażliwość... i godzimy się z takim stanem rzeczy z biegiem dni... z biegiem lat...
Gdy odchodzi młoda dziewczyna, młoda matka - pozostaje pocucie niesprawiedliwości. Boleję nad losem maleńkiego dziecka, które nie zazna matczynej opieki, a oczy zachodzą łzamii na myśl o tym, co czują rodzice po stracie swej jedynej córki... Dane mi było znać Anię i wiem , że radość na zdjęciach to tylko pół prawdy... Ah... Już nie dane nam będzie się przyjaźnić, poszukać harmonii i szczęścia... na tym łez padole.
Proszę przyjąć wyrazy współczucia, które składam w imieniu swoim oraz pracowników Muzeum Kinematografii w Łodzi. Śmierć Pańskiej babci to ogromna strata dla świata filmu, któremu Pani Hanna poświęciła swoje życie zawodowe.
Łukasz,
dowiedziałem się dzisiaj o Anii. Człowiek nie chce wierzyć w takie wieści. Z Anią dawno nie miałem kontaktu, a przecież też, w swoim czasie, mocno się kolegowaliśmy. Dopiero teraz czuję jak było to niedawno.
Babci Twojej osobiscie nie znałem, szkoda.
Przyjmij moje i Agaty kondolencje.
Właśnie się dowiedziałem od sąsiadów, dosłownie pół godziny temu. To wydarzyło się dwa dni temu, dokładnie dwa piętra nade mną, dziwne uczucie, gdy ktoś tak blisko umiera, a nie ma się świadomości tego.Nie znałem jej dobrze, ale pamiętam dawne chwile z dzieciństwa, gdy twoja babcia czasem przychodziła do mojej... Smutne to wszystko.. Wyrazy współczucia Łukasz
kiedyś usłyszałam od mojej babci zdanie:"bóg zabiera do siebie dobrych ludzi, bo chce ich mieć blisko siebie". i mimo że jestem wątpiącą katoliczką ze skłonnością do ateizmu, to mi to zdanie pomaga.