Czytam, że Kodak bankrutuje, firma ma 6,75 mld dolarów zobowiązań, zamknęli już 12 fabryk, zwolnili 90% załogi... Kodak za późno przestawił się na technologię cyfrową, wierząc, że jeszcze przez wiele lat będzie zbyt na aparaty analogowe i klisze filmowe, czyli na produkty z segmentu, w którym zajmował wiodącą pozycję. Kodak to synonim fotografii, firma powstała w 1892 roku, a wypuszczony w 1900 roku aparat za 1 dolara był pierwszym masowo używanym urządzeniem do robienia zdjęć. Czytam o Kodaku, ale myślę o branży mi bliższej, związanej z inną schyłkową technologią, papierem. Wydawcy prasy i książek, podobnie jak szefowie Kodaka, wciąż wierzą, że zbyt na ich produkty będzie jeszcze przez wiele lat, że doczekają emerytury zanim znikną księgarnie i drukarnie. Obawiam się, że tego czasu jest bardzo mało, że branżę wydawniczą czeka los Kodaka, jest podobnie konserwatywna, podobnie naiwna wobec nieuchronnych zmian. Miejsce aparatów Kodaka za 1 dolara zajęły inne aparaty, w tej samej cenie, takich firm jak: Nokia, Sony Ericsson, Samsung, Apple etc. Miejsce książek zajmą treści dostarczane przez Amazon, Apple, Samsunga... Stary świat się kończy. Dziś jedyną wartością Kodaka jest 1100 patentów, może ktoś je odkupi. Jutro jedyną wartością wydawców będą prawa autorskie, może je też ktoś odkupi. Ludzie dalej robią zdjęcia, więcej niż kiedykolwiek, dalej będą czytać, może też więcej, ale świat już nie będzie taki sam.
Fajny fajny tyle że prawa autorskie to przykrywka, w ACTA chodzi o przeciwdziałanie takim zjawiskom jak Wikileaks, Prisonplanet.com, Infowars.com, działalności takich ludzi jak Alex Jones, Ron Paul, etc. Chodzi o kontrole nad różnymi anty-w...ojennymi i anty-korporacyjnymi akcjami w internecie. Gdyby tym totalitarnym bandytom w USA, którzy tworzyli ACTA chodziło o prawa autorskie to zrobiliby jak w powyższym artykule i nie próbowano by załatwic sprawy potajemnie :-/
Problem chyba jednak polega na tym, że przyjemnośc z macania zdjęć nie jest za duża, więc można sobie oglądać je na monitorze bez specjalnego uszczerbku dla kontemplacji zdjęcia. Poza tym, wywołanie i zrobienie 36 zdjęc to było zdaje się (a...le z 10 lat nie wywoływałem...) 30- 40 zł, więc, jak ktos nacykał filmów to było sporo kasy. A trzymanie książki w porównaniu z jakimś plastikowym szitem - laptopem czy czytnikiem, to jednak kolosalna różnica, coś jak póść do kina albo oglądać film na you tube. To zupełnie nie jest to samo, nie mówiąc już o takich rzeczach jak fajna szata graficzna, zapach papieru itd. A z kolei różnica w cenie nie powinna być za duża między książką papierową a e-książka, bo materiał, czyli tam oprawa + zadrukowane kartki to przy 250 stronowej książce, bez szaleństw graficznych to tam chyba 1 Euro nie powinno przekaczać, w porywach do 2, to jest jednak mała różnica jak na przyjemność jaką daje papierowa książka. Poza tym jak znikną książki papierowe to co dawać na prezenty - zostanie wino i czekoladki :)
Amazon już trzeci rok z rzędu sprzedał w okresie Bożego Narodzenia więcej e-książek niż książek papierowych. A zatem na prezent - pliki. A do macania - dziewczyny :)
No tak, dziewczyny to nawet przyjemniejsze :) Ale pliki na prezent, kurcze, nie jestem jeszcze taki stary, ale to już jest dla mnie granica pewna mentalna, ciężka do przekroczenia. Nie znam chyba jeszcze nikogo kto by dostał czy wręczył plik z powieścią komuś.No a le ktoś to jednak robi sądząc z wyników amazona, nawet pewnie i w Polsce. Znasz kogoś takiego ?