pomarańczowe paskudztwo, którego w innej postaci niż w drinku (najlepiej B52) pić się nie da (tak, wiem – wszystko da się wypić, ale to jest za drogie jak na wątpliwe walory smakowe). To likier należący do grupy triple sec, przy czym chodzi tu o potrójną destylację a nie o wyjątkową wytrawność, cointreau jest wyjątkowo słodkie. Robione ze skórek pomarańczy, smakuje jak skórki kandyzowane, albo jak przesłodzony pomarańczowy dżem. Ma 40 proc., ale mocy nie czuć. Jeśli ktoś ma potrzebę picia czystego likieru, to zdecydowanie z lodem. Jeśli ktoś jednak lubi pomarańcze (jak ja) to raczej polecałbym litewską 999 (Trejos Devynerios) z pomarańczy (pychota) – uwaga jednak, nie jest to typowa 999, która stanowi miksturę z 27 ziół (3x9 – trojanka), lecz jej mniej popularna (trudno dostępna w Polsce) odmiana, o tym jednak w innym haśle leksykonu. Można też dość łatwo wyprodukować własny pyszny likier pomarańczowy, przy czym osobiście do jego dosłodzenia polecałbym raczej miód niż cukier, no ale to rzecz jasna kwestia smaku. Na cointreau smaku nie mam ani trochę. |