... do 10 sierpnia, w końcu są wakacje, choć za oknem chwilowo leje. Wybieram się do Niemiec, nad morze. Po co, skoro w Polsce mam to samo zimne morze? Bo drożej, głośniej i tłoczniej... jednym słowem - bez sensu. Właściwie to jadę nad niemieckie morze bo w miarę blisko, bo nigdy nie byłem, a jak będzie całkiem beznadziejnie, całkiem drogo i tłoczno, to łatwo wrócić. Może zahaczę też o Danię, jeśli się zagalopuję, ale może nie bo jakoś ostatnio nie chce mi się jeździć samochodem (to także przyczyna bliskiego kierunku). Postaram się czasem odbierać pocztę, wrzucać kartki z podróży na stronę, uzupełniać leksykon dziwnych alkoholi o niemieckie trunki - ziołowe i owocowe. Ale nie denerwujcie się, jeśli nie będę odpisywał, bo nie wszędzie może być dostęp do Wi-Fi, kto wie - może trafię w niemiecką internetową głuszę (raczej wątpię, ale wszystko możliwe; tak głusza jak i moje lenistwo, i wrodzona niechęć do pisania :)). |