W dzisiejszym wydaniu "Rzeczpospolitej" ukazał się duży artykuł Łukasza Gołębiewskiego pt. "Najgorszy rok dla książki" podsumowujący 2011 rok. W 2008 roku wartość sprzedaży książek spadła o co najmniej 8 proc. przy wzroście ich cen. Na bardzo złą sytuację wpływ miała 5 proc. stawka podatku VAT, ale nie tylko. Brakowało nowości i bestsellerów, niewielkie środki przeznaczano na promocję. Autor próbuje też prognozować przyszłość. W artykule m.in. czytamy: "Najważniejsze pytanie dotyczy przyszłości biznesu wydawniczego. Czy spadek w 2011 ro ku był jed norazowy, związany przede wszystkim ze zmianą stawki VAT, czy też ma my do czynienia z trwałą tendencją? To drugie jest, niestety, bardzo prawdopodobne. Młody konsument kultury chce mieć natychmiastowy dostęp do treści, a najlepiej za darmo. Jest bardzo prawdopodobne, że książkę czeka po dobny los, jaki najpierw stał się udziałem rynku fonograficznego, a następnie prasowego. Ludzie nie chcą płacić za informację, a reklamodawcy chcą płacić za kliknięcie, co powoduje, że tradycyjne media nie są w stanie utrzymać profesjonalnych redakcji, działów promocji, dystrybucji. Wysłanie pliku nic nie kosztuje, podczas gdy półka księgarska jest niebywale kosztowna – to połowa, a czasami nawet więcej, ceny książki. Na pewno wyższa stawka VAT weszła w najgorszym dla książki momencie, zwłaszcza że legalnie sprzedawane treści w pliku obłożone są stawką 23 proc. (...) Książka musi też konkurować o uwagę odbiorcy nie tylko z takimi mediami jak telewizja czy radio, z tym dobrze sobie przez lata radzi ła, ale także z mediami, które mają informacje tekstowe – z Wikipedią, a także z Facebookiem, Twitterem, z blogami, z nagraniami audiobooków. Czytelnik chce krótkich tekstów, chce mieć bły skawiczny dostęp do wiedzy, książka zaś jest produktem, który wymaga skupienia, czasu, ciszy. Produktem, który coraz mniej pasuje do współczesności, niestety".
|